Monday, August 09, 2004

Moje życie z twego życia.Moje ciało z twego ciała.Moje serce z twego serca.Moja miłość z twej miłości............zrodzona.Podczas jednej z niedawno przeprowadzonych z moja Rodzicielką rozmów, usłyszałem że kiedy wreszcie mnie zabraknie......... jej życie zyska nowy wymiar.Nowy cel.Od tej chwili moja Mama bedzie żyła myślą o tym że kiedyś znowu sie spotkamy.... Gdzieś tam.W tym lepszym świecie.Ale w głębi duszy zarówno ona jak i ja wiemy że nie warto żyć myślą o śmierci. Wybaczcie mi swoistą prywate jaką uskuteczniam na tym blogu ale są rzeczy na których, powiedzenie bliskim prosto w oczy, nie starczyło by mi sił.Dlatego tutaj zwróce sie ponownie do jedynej kobiety która tak naprawde i szczerze kochałem.I której nigdy nie przestane kochać.Mamo.Kiedy wreszcie mnie zabraknie nie rozpaczaj.Pamietaj o tym co za chwile napisze.Nasze serca, moje i twoje. stanowią jedność.....Biją zawsze i niezmiennie jednym rytmem.Taktem którego nic nie jest w stanie zakłucić.A kiedy mnie już nie będzie, a ty będziesz odczuwała tęsknote....Wtedy położ swoją ręke na piersi i wsłuchaj sie w rytm uderzeń swego serca.I wiedz że gdzies tam........ gdziekolwiek sie znajde, z mojej piersi będzie sie dało dosłyszeć ten sam odgłos.Ten sam rytm.Rytm naszej nieskończonej i wiecznej miłości.Rytm którego nawet śmierć nie jest w stanie przerwać.Bo nawet ona....Nie ma takiej mocy.ps. Wybaczcie banalność tego przekazu. Ale czyż miłość nie jest banalna? I czy przez swoją prostote nie jest najpiękniejszym z uczuć?

Opowiem wam o pewnym dniu.Dniu który na zawsze zmienił wszystko to, co stanowiło o mojej codzienności.Dniu w którym rozpoczął sie ostatni rozdział mojego życia.Dniu w którym zaczęło sie umieranie.Opowiem wam.... początek Epilogu księgi mojego istnienia.Siedziałem wraz z matką w chłodnym gabinecie lekarskim. Atmosfera napięcia sprawiała iż czułem........Strach, obawy, niepewność??Nie wiemPo prostu od tego co miało sie własnie wydarzyć zależało wszystko.Moja przyszłość do niedawna tak jasna i przejzysta teraz została brutalnie przysłonieta cieniem smierci.Zawsze wiedziałem czego oczekuje od życia. Chciałem kochać i być kochanym. Mieć prawdziwy dom, a może nawet któregoś dnia wziąść na ręce moje własne dziecko...... Dzień po dniu patrzeć jak dorasta i cieszyć sie z jego pierwszych, drobnych sukcesów. Pierwszy krok, pierwsze słowo....... pierwszy rysunek podarowany z miłości.I słyszeć każdego dnia jak ta mała istota ludzka zwraca sie do ciebie tym jednym, wspaniałym słowem........Tata.Ale teraz to wszystko wydawało sie tak bardzo odległe i nieosiągalne.To było zupełnie jak Arkadia....... mistyczna kraina piekna i szczęśliwości, która w tej chwili była oddalonalona o tysiące kilometrów od koszmaru w którym obudziłem sie wiele dni wcześniej.I w którym żyje do dzisiaj.Prawie nie pamiętam o czym moja rodzicielka rozmawiała tego dnia z lekarzem w tym chłodnym gabinecie. Byłem wtedy jakby niobecny duchem...... krążyłem myślami wokół dawnych, szczęsliwych dni.Wspomnienia pozwalały godnie znosić te długie dni spędzone w szpitalu na obserwacji. Pozwalały odłązyc sie od tego ułomnego ciała i podążyć tam gdzie naprawde było moje serce. Do czasów kiedy byłem dzieckiem......... do czasów gdy śmierć wydawała sie tak bardzo odległa.Tak obca.Gdy jeszcze nie miała nade mną tak wielkiej władzy.Niemniej pamiętam jeden fragment tego dialogu który toczył sie między lekarzem a moją matką.Słowa te do dzisiaj dźwięczą w mojej głowie....... zostały głęboko wyryte w mojej świadomości. I nic nie będzie w stanie sprawić abym kiedykolwiek je zapomniał...........- Już tłumaczyłem pani że w tym stadium choroby jakakolwiek interwencja chirurgiczna zakończyła by sie zgonem. Nie wolno mi przyzwolić na eutanazje w tym szpitalu...........Ja siedziałem z boku.A cały mój świat......... Zawalił sie w kilka chwil.Tak wygląda życie. Jesteśmy liścmi targanymi przez wiatr......... żyjemy gwałtownie, umieramy nagle.Niespodziewanie........Szybko.Ale mimo wszystko warto żyć. Dla ciepła promieni słonecznych na twarzy w pogodny dzień.Dla przelotnych, ukradkowych uśmiechów ślicznych dziewczyn.Dla odgłosu który wydają, poruszane przez wiatr, liście na drzewach.Dla każdej chwili którą dane nam było przeżyć na tym świecie.Tak pięknej........Tak ulotnej.......Tak niepowtarzalnej.

 
stefan23.blogspot.com
sroka44.blogspot.com
angelika11.blogspot.com
suczka44.blogspot.com
paczek22.blogspot.com
kupa3.blogspot.com