Moje życie z twego życia.Moje ciało z twego ciała.Moje serce z twego serca.Moja miłość z twej miłości............zrodzona.Podczas jednej z niedawno przeprowadzonych z moja Rodzicielką rozmów, usłyszałem że kiedy wreszcie mnie zabraknie......... jej życie zyska nowy wymiar.Nowy cel.Od tej chwili moja Mama bedzie żyła myślą o tym że kiedyś znowu sie spotkamy.... Gdzieś tam.W tym lepszym świecie.Ale w głębi duszy zarówno ona jak i ja wiemy że nie warto żyć myślą o śmierci. Wybaczcie mi swoistą prywate jaką uskuteczniam na tym blogu ale są rzeczy na których, powiedzenie bliskim prosto w oczy, nie starczyło by mi sił.Dlatego tutaj zwróce sie ponownie do jedynej kobiety która tak naprawde i szczerze kochałem.I której nigdy nie przestane kochać.Mamo.Kiedy wreszcie mnie zabraknie nie rozpaczaj.Pamietaj o tym co za chwile napisze.Nasze serca, moje i twoje. stanowią jedność.....Biją zawsze i niezmiennie jednym rytmem.Taktem którego nic nie jest w stanie zakłucić.A kiedy mnie już nie będzie, a ty będziesz odczuwała tęsknote....Wtedy położ swoją ręke na piersi i wsłuchaj sie w rytm uderzeń swego serca.I wiedz że gdzies tam........ gdziekolwiek sie znajde, z mojej piersi będzie sie dało dosłyszeć ten sam odgłos.Ten sam rytm.Rytm naszej nieskończonej i wiecznej miłości.Rytm którego nawet śmierć nie jest w stanie przerwać.Bo nawet ona....Nie ma takiej mocy.ps. Wybaczcie banalność tego przekazu. Ale czyż miłość nie jest banalna? I czy przez swoją prostote nie jest najpiękniejszym z uczuć?
